poniedziałek, 14 lutego 2011

Zimowisko- Gorce 2011






Poprzez góry, lasy i debry,
uciekając od miasta hałasów,
umiłowali ciszę tych lasów.


Napis na kamieniu pod Turbaczem.

niedziela, 30 stycznia 2011

Dla studentów:

Lista rzeczy, które są ważniejsze niż nauka przed egzaminem:

1. sprzątanie- w końcu porządek na biurku to porządek w umyśle
2. gotowanie i pieczenie- kiedyś trzeba się tego nauczyć
3. oglądanie seriali w internecie- poszerzam swoje horyzonty
4. siedzenie na FB- w końcu umiejętności społeczne również mają znaczenie
5. pisanie bloga- pozwala pozbyć się nadmiaru twórczej energii
6. oglądanie Viva High School Musical Meksyk- zwłaszcza piosenki, której tekst składa się głównie ze słów: "Football, aha football!"
7. ponowne oglądanie najlepszych odcinków Glee (większość jest wspaniała, więc to trochę zajmuje)
8. rozwiązywanie krzyżówek- taka gimnastyka umysłowa
9. ćwiczenie umiejętności w jeździe na obrotowym krześle
10. każdy inny powód, który pozwoli zapomnieć na chwilę o nauce :)

piątek, 28 stycznia 2011

Drużyna

Znów jestem drużynową. Granatowy sznur Piątki przekazałam Basi a sama wzięłam się za zakładanie nowej drużyny. Starszoharcerskiej. Panie i panowie przedstawiam:

3,14 MDSH "AWANGARDA" w wspaniałych różówo-szarych barwach. Zaczęliśmy w listopadzie i jest świetnie. Całym tym interesem pomaga mi kręcić Janusz- mó przyboczny (brawa dla niego!).


A oto i Awangarda na zbiórce:





A tak wyglądali parę lat temu:


Zmiany, zmiany i zmiany zmian

Miałam "małą" przerwę w pisaniu tego bloga. Powracam jednak na prośbę mojej drużyny (nowo powstałej, o tym za chwilę) a także ponieważ zbliża się sesja a jak wiadomo jest mnóstwo ważniejszych rzeczy niż nauka na egzamin z nauki o książce i bibliotece (o tym też za chwilę). Chcecie wiedzieć co się wydarzyło w ciągu ostatnich dwóch?

Skoro chcecie w wielki skrócie:
1. mieszkanie na Syrokomli po dwóch latach zamieszkania zostało przez nas opuszczone. Emily i Ula zamieszkały na ul. Skorupki (gdzie i ja co wtorek pomieszkuję) a reszta daje zarobić kierowcom busów i autobusów podczas codziennych dojazdów,
2. napisałam pracę licencjacką na temat opowiadań o wiedźminie Andrzeja Sapkowskiego (sic!) niestety nie udało mi się jej obronić, przez co nie jestem już studentką UJ (na razie! Tak łatwo się mnie nie pozbędą),
3. z powodu przerwy w mojej polonistycznej edukacji, musiałam coś zrobić, więc rozpoczęłam studia na kierunku Informacja naukowa i bibliotekoznawstwo, w końcu zawsze chodziło mi o książki,

To są najważniejsze zmiany. Resztę zachowam dla siebie, albo podam w późniejszym terminie. teraz idę szukać innej wymówki, żeby się nie uczyć. Jakieś pomysły?

czwartek, 21 maja 2009

Niezobowiązujący sprawdzianik

Sesja. Straszne słowo. Tym bardziej straszne, że nieuniknione. Z ust, do ust z coraz większym drżeniem studenci w całym kraju przekazują sobie to straszne słowo będące zapowiedzią czasu bezsenności, bolących pleców i łzawiących oczu… Wraz ze słowem s-e-s-j-a przychodzi jeszcze jedno słowo wywołujące nagłe ataki paniki EGZAMIN. Co więcej słowo to występuje w liczbie mnogiej i zawsze ich liczba przekracza zdolności normalnego człowieka. I tym właśnie różni się student od człowieka. Student przetrzyma a potem się upije. Gdybym ja planował rok akademicki sesja nazywałaby się sesyjką a egzamin- niezobowiązującym sprawdzianikiem. Mała zmiana nazewnictwa i od razu lepiej. Wyobraźcie sobie jakby to brzmiało:
- Hej, jak tam sesyjka?
- A wiesz, zostały mi jeszcze dwa niezobowiązujące sprawdzaniki i koniec!
A tak zbliża się SESJA i muszę się uczyć do EGZAMINÓW. Brrrrr… aż ciarki przechodzą.



Jestem na Houseoodwyku! Do września! I jak ja mam tu wytrzymać?

sobota, 21 marca 2009

21

Dla wszystkich, którzy wciąż jeszcze nie czują się dorośli.
W szczególności dla Paci, która dzieli ze mną 21 letnie rozterki.


-No i co?

-No i nic!- odparłam zdenerwowana.

- Wiesz, za niewiele ponad miesiąc będziesz miała 21 lat. Mistyczny wiek ,magiczne połączenie 3 i 7, symbol dojrzałości i odpowiedzialności, powinnaś czuć się choć trochę bardziej dorosłą.- mój rozmówca wpatrywał się we mnie z wyrazem grzecznego zainteresowania na twarz, którym ledwo maskował czający się w kącikach ust szyderczy uśmiech.

-Phi!- prychnęłam w odpowiedzi starając by zabrzmiało to dumnie i pewnie- Dorosłość to nie kwestia poczucia, tylko odpowiedzialności jaką człowiek na siebie bierze...A poza tym według psychologów studenci dojrzewają wolniej, nawet do 25 wieku życia, więc mam jeszcze trochę czasu!- niestety nie udało mi się uniknąć lekkiej paniki w głosie przy ostatnim zdaniu. Nie uszło to oczywiście mojemu rozmówcy.

-Taaaaak...Z psychologami nie ma co się kłócić- każde słowo aż ociekało sarkazmem- i wcale nie chodzi o to, że boisz się dorosnąć. Cóż możesz nadal czekać aż tajemniczy układ planet obdarzy cię nagle tajemniczą siłą dzięki, której poczujesz się dorosłą i pewną siebie! Ale muszę cię ostrzec, że miejsce wiecznego dziecka jest już zajęte a Piotruś Pan tak łatwo nie ustępuje.

Popatrzyłam na niego ze złością. Dobrze wiedział, że kwestia mojego wejścia w dorosłość, tego czy owe mistyczne wejście już nastąpiło czy może jeszcze nie, była dla mnie tematem wysoce drażliwym. Wolałam o tym nie myśleć. Wkrótce skończę 21, to jeszcze nie oznacza, że mam od razu stać się wzorem odpowiedzialności, znaleźć od razu męża i zacząć starać się o pracę.Brrr...aż mnie trzepię, jak o tym pomyślę. A może to nie kwestia strachu? Może podoba mi się tak jak jest teraz, jeszcze nie całkiem dorosła ale już nie dziecko? Czy wszystko nagle musi się zmieniać?

Część tych pytań musiała odbić się na mojej twarzy, bo mój rozmówca poklepał mnie przyjaźnie po ramieniu i powiedział:

-No, nie przejmuje się tak, bo ci się jeszcze mózg przegrzeje!- Nie próbował już nawet ukrywać szyderczego uśmiechu- na pocieszenie powiem , że według standardów niektórych do zastania dorosłą jeszcze wiele ci brakuje.- Popatrzyłam na niego zachodząc w głowę o czym on mówi i zastanawiając się jaką szpilę ma dla mnie ukrytą.- Popatrz tylko: pijesz tylko okazjonalnie, palisz co najwyżej biernie a sex znasz nadal tylko teoretycznie.

W odpowiedzi jęknęłam cicho. Miałam już serdecznie dość tej rozmowy. Wiedziałam, że zmiany muszą nastąpić i, że część z nich już nastąpiła. Nie żałowałam tego co się zmieniło, ale wszelkie definitywne deklaracje i ostateczne kroki napawały mnie irracjonalnym lękiem. Wolałam pozostawić sprawy naturalnemu biegowi niż przy każdym kroku zastanawiać się: "Jak w tym wypadku postąpiłaby osoba dorosła?".

-Wiesz dobrze, że nie o to chodzi! Imprezowanie na prawo i lewo nigdy nie było dla mnie miarą dorosłości. Mam już dość! Po co w ogóle o tym rozmawiamy?- Powiedziałam rozdrażnionym tonem.

-Pretensję o tę rozmowę możesz mieć co najwyżej do siebie- odpowiedział z tym samy ironicznym uśmiechem, który zawsze wywoływał u mnie nagłe przypływy złości- ja jestem tylko wytworem twojej wyobraźni...

poniedziałek, 16 lutego 2009

Małe przyjemności...

Na urodę tego świat składają się małe przyjemności, ulotne chwile szczęścia, które często przechodzą nie zauważone ale bez nich nasza rzeczywistość byłaby tylko szarą, nudną egzystencją...


*Pierwsze kontakt z nową książką
Czytanie nie jet dla mnie małą przyjemnością raczej ogromną. Taka małą chwilą szczęścia jest dla mnie pierwszy kontakt z nowo zakupioną książką. Kupując nową pozycję, zanim zaczną czytać, upajam sie jej zapachem, uwielbiam zapach farby drugarskiej a także szelest jeszcze nie przewracanych kartek i ledwo wyczuwalną wypukłość liter na kartkach, to takie krótkie małe preludium do prawdziwej przyjemności jaką daje czytanie.....


Zygmunt Krasiński "Psalm Wiary" fragm.

Dusza i ciało to tylko dwa skrzydła,
Którymi Czasu i Przestrzeni sidła
Duch mój rozcina w postępowym locie!
Gdy się zużyją przez chwil i prób krocie,
Odpadać muszą - lecz on nie umiera -
Choć to się śmiercią nazywa u ludzi!
On zwiędłe zrzuca, a świeże przybiera
I w nie otulon, znów na jaw się budzi!
A to się zowie: narodzin godzina!


Krasińskiego możecie się teraz spodziewać dużo, gdyż piszę o nim pracę :)

p.s. Mam nową książkę :) prosto z księgarni więc zabieram się do czytania :*