piątek, 26 października 2007

Studia











Studenckie życie okiem mojego telefonu komórkowego...

piątek, 19 października 2007

Morfem niesie znaczenie!

Ostatnio na wykładzie z językoznastwa napisałam do Paci list. Niestety tak się złożyło, że list nie trafił szybko do adresata i już zdążył się zdezaktualizować. Postanowiłam jednak fragmenty tego listu zamieścić tutaj, bo trzeba zostawić coś dla potomności...

Droga Paciu!
Arystoteles powiedział: "Charakter męski nie zgadza się z kobieta, żeby była mężna i groźna." Nie ma to nic wspólnego z tematem wykładu z językoznastwa a tym bardziej ze świniami i motylami ale właśnie przed chwilą przeczytałam to zdanie i stwierdziłam, że podzielę się nim z Tobą. Wszystko po to żebyś nie czuła się zaniedbywana.
Budziki są złe. Są złe, gdy dzwonią przeraźliwie
dygresja z wykładu:
leksem "kot" + morfem słowotwórczy "ek"= leksem "kotek"
co jest ciekawe dla morfologów
nad ranem i w nicość wysyłają resztki snów. Gorsze są jednak, gdy nie dzwonią, kiedy powinny a ty musisz się spieszyć nie zważając na spuchnięta twarz, która domaga się umycia. Uważam, że w naszym gospodarstwie masarno-tekstylnym nie będziemy miały budzików. Nasze świnie i motyle (leksemy układają się w syntagmy!) będą żyły według własnego zegara biologicznego. My będziemy spały do południa a nasze zwierzątka będą samowystarczalne i same będą sobie robić śniadanie.
Pogoda jest piękna słoneczko wspaniale świeci. Tu są wielkie okna przez które widać Wawel. Wawel to od tyłu lewaw i to nie jest morfem bo nie niesie znaczenia!

Buziaczki od Anny panny na Grodzkiej.







sobota, 6 października 2007

Studenckie życie

Minął pierwszy tydzień mojej studenckiej kariery, jak na razie jestem zagubiona i nie bardzo wiem jak się w tym wszystkim połapać. Na wykłady chodzi mi się przyjemnie, są nawet interesujące (oprócz zajęć z pedagogiki ale mam nadzieję że to wyjątek potwierdzający regułę) a ludzie w grupie są w porządku (w końcu to kwiat młodzieży polskiej;)). Mam tylko jedno pytanie: DLACZEGO MUSZĘ KURSOWAĆ PO CAŁYM KRAKOWIE W POSZUKIWANIU MIEJSCA WYKŁADU?? Prawdopodobnie państwo dziekanostwo uważa że nauczyciel polskiego musi mieć wyrobioną kondycję....


Z wykładów wzięte:
Emisja głosu: "Na następnych zajęciach będziemy bawić się wargami"
Literaturoznawstwo: "Język nie jest nasz, każdy z nas używa tego, co już ktoś inny miał w ustach"
"Sztuka jest irracjonalna i trzeba ją ująć racjonalnie, co nikomu się jeszcze nie udało"
"Literatura to kamień na chodniku o który trzeba się potknąć"
Literatura Staropolska: "A teraz powiem państwu dlaczego nie jest możliwe zdanie egzaminu z literatury staropolskiej w pierwszym terminie"
Pedagogika: "Dziś tylko takie organizacyjne sprawy wypuszczę państwa wcześniej [2 min. przed planowym końcem wykładu] skoro nie mają państwo więcej pytań, mogą państwo już iść..."

poniedziałek, 1 października 2007

Musicale, musicale



Wczoraj wraz z Klubem Szalonego Zastępowego byłam w kinie na filmie "Hairspray". Uwielbiam musicale! Te słodkie, często cukierkowate opowieści o przewidywalnym zakończeniu. Najbardziej lubię sceny gdy wszyscy nagle zaczynają tańczyć (zwłaszcza na ulicy) w takich momentach sama chciałabym do nich dołączyć. Co prawda z tańcem na ulicy miałam do czynienia (dałyśmy z Emily mały pokaz na rynku Zamościu) ale taki pełnowartościowy występ musi być wspaniałym przeżyciem :D