niedziela, 25 listopada 2007

nie wiem skąd się wziął. czy to kwestia pogody, nastawienia do życia, kondycji psychicznej, czy może równowagi w przyrodzie... najważniejsze, że przyszedł. czas mgieł, niepewności i lęku. lęku irracjonalnego o to co najważniejsze i zdawać by się mogło pewne. mgły zasłaniają słońce. zmysły się wyostrzają... wszystko zaczynam odczuwać intensywniej...wzrasta moja czujność ale wzrasta też strach przed tym co czai się we mgle, przed tym, że poza mgłą nie ma nic innego....

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

a Koncert Ziemii był świtny :)