poniedziałek, 12 listopada 2007

Zlot 2007




Od piątku do niedzieli byłam wraz z moją drużyną na zlocie hufca, który odbył się w tym roku w Głogoczowie. Moja kochana piąteczka pojawiła się w silnym składzie: PrzyBasia, PrzySzymek, Gabrysia, Pysia, Dominika, Martyna, Jagoda, Filip i Kuba (który na szczęście znalazł się po małym zamieszaniu z dworcami...) oraz oczywiście ja. Co więcej nasze barwy reprezentowali w drużynie starszoharcerskiej: Zuzabella Izanna i Grzegorz, więc piątka stanowiła silny zespół. Cała drużyna zachowywała się się wspaniale i spisała się znakomicie za co jestem im wdzięczna.

Na zlocie było bardzo dużo harcerzy. W większości byli to nowi harcerze, których jeszcze nie znam i jest to na pewno plus tej imprezy. Ciszę się także, że mogłam sie spotkać ze znajomymi w biwakowej atmosferze, bo tego mi już od dawna brakowało. Niestety na tym kończą się plusy tego zlotu. Uważam, że jak na imprezę hufcową przygotowaną od dłuższego czasu, zlot wyszedł bardzo marnie. Miało się wrażenie, że program przygotowywany był spontanicznie bez żadnego pomysłu, na odczepnego. Organizacja pozostawiała wiele do życzenia, chociaż wiem że organizatorami byli młodzi instruktorzy niektóre rzeczy można im wybaczyć. Najgorsze było rozczarowanie harcerzy, którzy przyjechali świetnie się zabawić a przez większość czasu po prostu się nudzili. Mam nadzieję, że ich następny biwak będzie o wiele ciekawszy i da im poczucie harcerstwa jako dobrej, zabawy i przgody a nie tylko nudnego oczekiwania i wysłuchiwania upomnień instruktorów.

1 komentarz:

Pacia pisze...

Kurdee, nikt nie skomentował zdjęcia Buybocka??!! No jestem w szoku!!