sobota, 12 stycznia 2008
środa, 2 stycznia 2008
Posylwestrowe rozmyślania noworoczne
Witam wszystkich w 2 dniu Nowego 2008 Roku.
pozdrawiam wszystkich dla których epitet "nowy" coś zmienia i oznacza...
Jak dla mnie całe to zamieszanie z Sylwestrem i Nowym Rokiem jest bez sensu. W sumie poza możliwością dobrej zabawy Sylwester nie przynosi nam niczego konkretnego. 1-go stycznia nie budzimy się jacyś odmienieni, inni, nasze zmartwienia nie znikają a to co nas dotychczas gnębiło nie przestaje istnieć. Nabijamy sobie głowę postanowieniami a potem znajdujemy wymówki żeby i tak ich nie realizować. Dlaczego to właśnie Sylwester ma być czasem gwałtownych zmian? Czy jeżeli postanowię sobie coś 15- go marca będzie to mniej ważne postanowienie? Jak dlamnie Sylwester to tylko przejście z '07 na '08. A Nowy Rok? No cóż... Może przynieść wszystko... Tak samo jak kolejny miesiąc, tydzień, dzień czy godzina...
pozdrawiam wszystkich dla których epitet "nowy" coś zmienia i oznacza...
Jak dla mnie całe to zamieszanie z Sylwestrem i Nowym Rokiem jest bez sensu. W sumie poza możliwością dobrej zabawy Sylwester nie przynosi nam niczego konkretnego. 1-go stycznia nie budzimy się jacyś odmienieni, inni, nasze zmartwienia nie znikają a to co nas dotychczas gnębiło nie przestaje istnieć. Nabijamy sobie głowę postanowieniami a potem znajdujemy wymówki żeby i tak ich nie realizować. Dlaczego to właśnie Sylwester ma być czasem gwałtownych zmian? Czy jeżeli postanowię sobie coś 15- go marca będzie to mniej ważne postanowienie? Jak dlamnie Sylwester to tylko przejście z '07 na '08. A Nowy Rok? No cóż... Może przynieść wszystko... Tak samo jak kolejny miesiąc, tydzień, dzień czy godzina...
Subskrybuj:
Posty (Atom)