środa, 2 stycznia 2008

Posylwestrowe rozmyślania noworoczne

Witam wszystkich w 2 dniu Nowego 2008 Roku.
pozdrawiam wszystkich dla których epitet "nowy" coś zmienia i oznacza...
Jak dla mnie całe to zamieszanie z Sylwestrem i Nowym Rokiem jest bez sensu. W sumie poza możliwością dobrej zabawy Sylwester nie przynosi nam niczego konkretnego. 1-go stycznia nie budzimy się jacyś odmienieni, inni, nasze zmartwienia nie znikają a to co nas dotychczas gnębiło nie przestaje istnieć. Nabijamy sobie głowę postanowieniami a potem znajdujemy wymówki żeby i tak ich nie realizować. Dlaczego to właśnie Sylwester ma być czasem gwałtownych zmian? Czy jeżeli postanowię sobie coś 15- go marca będzie to mniej ważne postanowienie? Jak dlamnie Sylwester to tylko przejście z '07 na '08. A Nowy Rok? No cóż... Może przynieść wszystko... Tak samo jak kolejny miesiąc, tydzień, dzień czy godzina...

2 komentarze:

Unknown pisze...

hmm,no moze sie nie zmienia,ale to zalezy od nas,kazdy nowy rok mozna traktowac jako nowa szanse,wiecej OPTYMIZMU:*:*

Pacia pisze...

Żebyś Ty widziała jak moj brat się zmienił!!!
Nie notuje, ile wypił i nie zajmuje domowego(specjalnie dla niego kupionego zdrowego) telewizora!!! U mnie w domu czuć powiew noworocznych postanowień(nawet ja się uczę:))