czwartek, 3 kwietnia 2008

DaDa

posta nieokiełznany, nieprzemyślany jak poemat dadaistyczny wręcz. Jak ktoś się nie orientuje co to dadaizm, to niech się nie przejmuje:P

Stan zmian z dnia kwietnia pierwszego dwa tysiące ósmego roku. Zmian aktualnie brak. Jakichkolwiek. Dobrych czy złych. Nie wiem czy mnie czy ma się śmiać czy płakać. Totalna stagnacja.

Ma ktoś znajomego z motorem? Takiem bardzo szybkim. Jak ktoś ma to niech da znać. Mam ochotę na przejażdżkę motorem z nadmierną prędkością w bliżej nieokreślonym kierunku.

Herbata z cytryną nie smakuje jak dawniej.

Podjęłam decyzję. Dziś się nie czeszę :P no może co najwyżej przejadę szczotką po włosach parę razy ale żadnego prostowania ;)

Utknęłam w świecie bollywood. Proszę na razie nie wysyłać GOPR-u na poszukiwania, jak będę chciała sama wyjdę :D Powinnam zacząć kontaktować ze światem w czwartek koło 21 ale tylko na chwilę :P:P sami wiecie dlaczego...

Don. Ostatnio mój idol. Jak zostanę szefem mafii to będę taka jak on, będę miała takie same okulary i w ogóle będzie fajnie. A złapanie Ofwcy nie będzie trudne. Będzie niemożliwe. Ewentualnie znajdę sobie takiego faceta i zadowolę się rolą kobiety gangstera. Ale tylko w ostateczności.

Rozwiewam wątpliwość. House nadal pozostaje największym przewodnikiem duchowym. Don sarkazmu musiał uczyć u Gregorego House'a MD. House'a się nie opuszcza...

na poprawę humoru prezentuję obrazki:
Vajojowa wizja wisząca nad moim łóżkiem



Fretkowy rysunek prosto w forum.


No i oczywiście mój nowy mafijny idol ;)

Brak komentarzy: