czwartek, 29 maja 2008

Na dobry początek dnia







Obiecane Magdzie zamieszczam zdjęcia mojego przecudownego urodzinowego kubka, który dostalam od wspaniałych kobiet Magdy i Beci:












Czyż on nie jest cudowny na tym zdjęciu?





a to ja w wersji Emo:

środa, 28 maja 2008

Między korkiem a korkociagiem


Kto sądzi, że studia są uzupełniniem wiedzy, zdobywaniem nowych wiadomości i ciągłym uczeniem się jest w błędzie. Studia to nieustanny proces dekonstrukcji. Wychodząc z liceum ze świadectwem maturalnym w kieszeni, mamy poczycie, że coś umiemy, posiadamy jakąś wiedzę, zakończyliśmy pewny etap w naszej edukacji i świat nie jest już dla nas jedną wielką tajemnicą. Studia uswiadamiają człowiekowi, że wszystko co wie jest nieprawdą lub zaledwie cząstką prawdy.

Podstawowe wiadomości, które przyjmowalismy za pewnik okazuja się półprawdami wymyślonymi na potrzeby szkolnictrwa, wszystko zostaje podważone. Myslisz, że masz o czymś jakieś blade pojecie o gramatyce? Gramatyka opisowa uświadomi ci jak bardzo, to co do tej pory brałeś za opis gramatyki polskiej to jedynie cień stanu faktycznego. Myślisz, że dziewięcioletnia edukacja szkolna dała ci poznać literaturę polską na przestrzeni epok? Studia polonistyczne uświadomią ci, że nawet nie dotknąłeś istoty literatury, duszy poszczególnych epok. Studia uświadamiaja naszą niewiedzę i pokazują jak bardzo wciąż aktualne jest słynne "Wiem, że nic nie wiem".

Studia to proces. Proces dekonstrukcji wiedzy i światopoglądu. Paradoksalnie im więcej studiujemy i więcej wiedzy zdobywamy, tym bardziej uświadamiamy sobie jak mała jest jeszcze nasza wiedza i jak wiele jeszcze musimy zgłębić by móc powiedzieć: mam pewność, że to co wiem jest pewne i niepodwarzale; byc może nigdy to nie nastąpi. Studia to proces ironizacji, podobny do tego jaki opisał Paul de Man we fragmencie swojej pracy "Retoryka czasowości". studia, podobnie, jak ironia, przynoszą nam wiedzę o świecie ale wiedzę o tym czego nie wiemy, kim nie jesteśmy. Proces ten trwa w nieskończoności i tylko od nas zależy czy będzie dla nas powodem do odkrywania prawdy, szukaniem wiedzy ostatecznej czy też powodem do zaniechania wszelkich działań skoro i tak wszystko jest nieprawdą...

piątek, 23 maja 2008

Raczej mżawka.





Od paru dni na zewnątrz króluje mżawka, taki niezdecydowany deszcz. Lubię mżawkę. To bardzo przyjemne uczucie jak małe lekkie kropelki wody delikatnie muskają twoją twarz. Mżawka zawsze mnie odświeża, dodaje siły, nawet jeżeli niweczy swą wilgocią moją fryzurę.

Od paru dni na zewnątrz króluje mżawka a wczoraj zagościła także i u mnie w pokoju. Zwykle nie płaczę na filmach. Mało który film daje mi taką dawkę emocji by wycisnąć ze mnie łzy. Płakałam na "Gladiatorze" na moim ukochanym "Moulin Rouge!" i czytając "Jesienną miłość" Sparksa.... A wczoraj nie mogłam utrzymać łez oglądając kolejny odcinek House'a. 4x16 jak dla mnie najbardziej wzruszający i jeden z najpiękniejszych ze wszystkich serii... Nie będę opowiadać o czym jest musicie zobaczyć sami...

Wróciłam na treningi! Od dwóch tygodni znów można mnie zobaczyć rozciągniętą na tatami w naszym dojo. Nie przypuszczałam jak mi tego brakowało, odgłosów szatni, zapachu dojo, dotyku maty pod stopami i ciężaru bokken w dłoni...a przede wszystkim brakowało mi atmosfery treningów i tych wszystkich wspaniałych ludzi, którzy ją tworzą :* (na stronie sekcji są zdjęcia z egzaminu).

p.s. niedługo sesja... najwyższy czas zacząć coś robić :P
p.s.2 Emily będzie teraz przemawiać obrazowo i założyła w tym celu fotobloga!

środa, 21 maja 2008

poemat dramatyczny

a dziś zakwitną jaśminy....

piątek, 16 maja 2008

poetycko

Leśmian. Ostatnio go ubóstwiam.

Panna Anna

Kiedy wieczór gaśnie
I ustaje dzienny znój -
Panna Anna właśnie
Najwabniejszy wdziewa strój.

Palce nurza smukłe
W czarnoksiężkiej skrzyni mrok,
I wyciąga kukłe,
Co ma w nic utkwiony wzrok.

To - jej kochan z drewna,
Zły bezmyślny, martwy głuch!
Moc zaklęcia śpiewna
Wprawia go w istnienia ruch.

On nic nie rozumie,
Lecz za niego działa - czar...
Panna Anna umie
Kusić wieczność, trwonić żar...

W dzień od niego stroni,
Nocą - wielbi sztywny kark,
Nieugiętość dłoni,
Natarczywość martwych warg.

"Bóg zapomniał w niebie,
Że samotna ginę w śnie!
Kogóż mam prócz ciebie?
Pieść, bo musisz pieścić mnie!" -

Pieści ją bezdusznie,
Pieści właśnie tak a tak -
A ona posłusznie
Całym snem omdlewa wznak.

Śmieszny i niezgrabny,
Swą drewnianą tężąc dłoń,
Szarpie włos jedwabny,
Miażdży piersi, krwawi skroń.

Blada, poraniona
Panna Anna bólom wbrew
Od rozkoszy kona,
Błogosławiąc mgłę i krew!

Poprzez nocną ciszę
Idzie cudny, złoty strach...
A śmierć się kołysze
Cała w rosach, cała w snach.

Potem nic nie słychać,
Jakby ktoś na dany znak
Nie chciał już oddychać -
Byle istnieć tak a tak...

A gdy świt się czyni -
Panna Anna dwojgiem rąk
Znów zataja w skrzyni
Drewnianego sprawcę mąk.

Sztuczne wpina róże
W czarny, ciężki, wonny szal -
I po klawiaturze
Bładząc dłonią - patrzy w dal...

Dźwięki płyną zdradnie,
Płyną właśnie tak a tak...
Chyba nikt nie zgadnie -
Z kim spędziła noc i jak?





*** (Ty przychodzisz jak noc majowa...)
Leśmian Bolesław


Ty przychodzisz jak noc majowa...
Biała noc, noc uśpiona w jaśminie...
I jaśminem pachną twe słowa...
I księżycem sen srebrny płynie...
Kocham cię...

*
Nie obiecuję ci wiele...
Bo tyle co prawie nic...
Najwyżej wiosenną zieleń...
I pogodne dni...
Najwyżej uśmiech na twarzy...
I dłoń w potrzebie...
Nie obiecuję ci wiele...
Bo tylko po prostu siebie...

*
Kocham cię jak powietrze.
Jak dziurę w starym swetrze.
Jak drzewo na polanie...
Po prostu kocham cię... kochanie.

*
Czy pozwolisz, ze ci powiem...
W wielkim skrócie i milczeniu...
Że ci oddam i otworzę...
W ciszy serc, w potoków lśnieniu...
Słowa dwa przez sen porwane...
Przez noc ukryte... przez czas schwytane...
Słowa dwa, co brzmią jak śpiew,
dwa proste słowa....kocham cię.

Z dłońmi tak splecionymi... - Bolesław Leśmian

Z dłońmi tak splecionymi, jakbyś klęcząc, spała,
W niedostępne mym oczom wpatrzona widzenie,
Płaczesz przez sen i wstrząsem wylękłego ciała
Błagasz o nagłą pomoc, o rychłe zbawienie.

Jeszcze płaczu niesytą do piersi cię tulę,
A ty goisz się we mnie, niby lgnąca rana,
A ja płacz twój całuję, biodra i kolana
I ramię i zsuniętą z ramienia koszulę.

Lecz karmiony ust twoich spłakanym oddechem,
Nie pytam o treść widzeń. Dopiero z porania
Zadaję ciemną nocą tłumione pytania.
Odpowiadasz bezładnie - ja słucham z uśmiechem.






wtorek, 13 maja 2008

Rozmyślania raczej wtorkowe.

Wtorek to dziwny dzień, taki bez charakteru. Po prostu się go przeżywa i przechodzi do środy a środa jak wiadomo to dzień przełomu, środek tygodnia, coraz bliżej do weekendu. Wtorek się pomija, jest przemilczany nie jest tak beztroski jak piątek czy zdyscyplinowany jak poniedziałek.
W taki właśnie wtorek siedzę sobie w mieszkaniu na Syrokomli i jest mi tu cicho jak nigdy. Dobrze to robi, taki cichy wieczór bez zbednych słów i wymuszonych uprzejmości. Jest tak domowo, spokojnie, wręcz melancholijnie. Wszystko płynie powoli, sennie i leniwie a jednak nie mam poczucia straconego czesu. Jest juz późny wieczór przez otwarte okna wpada świeże majowe powietrze przepełnione wiosennymi zapachami. Jutro jest środa, czeka mnie ciężki dzień na uczelni ale jeszcze nie muszę o tym myslec, jeszcze nie teraz. Teraz jest wtorek, najbardziej powszedni ze wszystkich dni, leniwy wieczór zasłuchany w kojące dźwięki muzyki, teraz wreszcie świat się zatrzymał.
Siedząc teraz przed ekranem odczuwam dziwna mieszankę uczuć. Z jednej strony jestem spokojna, zrelaksowana ale też odczuwam dziwny niepokój, że zaraz ktoś zabierze mi te chwile intymnej ciszy, zniszczy ją wkraczając w sam jej środek z głośnym piskiem. Czuję też ,że płynę unoszę się na powierzchni a jednocześnie wiem, że koło mnie płyną też ludzie, ktorych smutek ciągnie na dno. Chcialabym im móc pomóc jednakże, kto sam nie umie dobrze pływać nigdy nie będzie instruktorem pływania.
Taki jest mój wtorek, dziwny i nieopisany.

poniedziałek, 12 maja 2008

Panna Majowa- dwudziestoletnia

Panna Majowa, brązowooka z włosem rozwianym, z licem rumianym poprzez łąkę szła....
I znów króluje nam Maj. Wszystko uległo majowemu szaleństwu i drzewa, i kwiaty, i wiatr i zapachy, wszystko w koło się kręci wariuje i oddycha...Oddycha tak naprawdę, pełną piersią, bez zbędnego przydechu ograniczającego przepływ powietrza. Skoro zapanował maj, to znaczy, że przybyła mi kolejna wiosna, skończyła się era nastolatki trzeba stanąć twarzą w twarz z poważną liczbą DWADZIEŚCIA (jeżeli myślicie, że zamierzam spoważnieć, częściej stąpać twardo po ziemi i przejmować się tym co tu i teraz, to się przeliczyliście, spróbujcie za jakieś dziesięć lat, może wtedy traficie).

Panna Majowa, juwanaliowa, skacząc radośnie, śmiejąc się głośnie z koncertu wracała...
Juwenalia, odwieczne święto społeczności żakowskiej. Ja jako studentka najlepszej uczelni w kraju (pokonaliśmy UW!) oczywiście również w nich uczestniczyłam, nie chciałam być przecież hehehehe (bo kto zakuwa w juwenalia tan...hehehehe). Wtorek to nocne bujanie w rytmie regge (dziękuję Dominikowi za wyrozumiałość dla mojej ignorancji pod tym względem) czyli Est West Rockers i Vavamuffin (do dziś mam ochotę na malinową mambę!). Było świetnie! Buziaki dla reggującej ze mną ekipy.
W piątek natomiast juwenalia na góralską nutę. Przede wszystkim Krywań- są tak samo świetni jak za czasów gdy ich "Szalała szalała" była moim ulubionym przebojem ( tatuś zrobił małej Ani taką edukację muzyczną). No i Zakopower.....Ja jestem pod wrażeniem, nie wiedziałam, że w takich pozycjach da się grać na skrzypcach i to z taką energią!
No cóż... Ominął mnie korowód ale odbiję sobie to za rok ;)

Wasza Panna Majowa wybiera się na trening teraz.

p.s. poniedziałek (dziś!) godz. 21, TV Fox kolejne spotkanie z... dobrze wiecie z kim!