Dla wszystkich, którzy wciąż jeszcze nie czują się dorośli.
W szczególności dla Paci, która dzieli ze mną 21 letnie rozterki.
W szczególności dla Paci, która dzieli ze mną 21 letnie rozterki.
-No i co?
-No i nic!- odparłam zdenerwowana.
- Wiesz, za niewiele ponad miesiąc będziesz miała 21 lat. Mistyczny wiek ,magiczne połączenie 3 i 7, symbol dojrzałości i odpowiedzialności, powinnaś czuć się choć trochę bardziej dorosłą.- mój rozmówca wpatrywał się we mnie z wyrazem grzecznego zainteresowania na twarz, którym ledwo maskował czający się w kącikach ust szyderczy uśmiech.
-Phi!- prychnęłam w odpowiedzi starając by zabrzmiało to dumnie i pewnie- Dorosłość to nie kwestia poczucia, tylko odpowiedzialności jaką człowiek na siebie bierze...A poza tym według psychologów studenci dojrzewają wolniej, nawet do 25 wieku życia, więc mam jeszcze trochę czasu!- niestety nie udało mi się uniknąć lekkiej paniki w głosie przy ostatnim zdaniu. Nie uszło to oczywiście mojemu rozmówcy.
-Taaaaak...Z psychologami nie ma co się kłócić- każde słowo aż ociekało sarkazmem- i wcale nie chodzi o to, że boisz się dorosnąć. Cóż możesz nadal czekać aż tajemniczy układ planet obdarzy cię nagle tajemniczą siłą dzięki, której poczujesz się dorosłą i pewną siebie! Ale muszę cię ostrzec, że miejsce wiecznego dziecka jest już zajęte a Piotruś Pan tak łatwo nie ustępuje.
Popatrzyłam na niego ze złością. Dobrze wiedział, że kwestia mojego wejścia w dorosłość, tego czy owe mistyczne wejście już nastąpiło czy może jeszcze nie, była dla mnie tematem wysoce drażliwym. Wolałam o tym nie myśleć. Wkrótce skończę 21, to jeszcze nie oznacza, że mam od razu stać się wzorem odpowiedzialności, znaleźć od razu męża i zacząć starać się o pracę.Brrr...aż mnie trzepię, jak o tym pomyślę. A może to nie kwestia strachu? Może podoba mi się tak jak jest teraz, jeszcze nie całkiem dorosła ale już nie dziecko? Czy wszystko nagle musi się zmieniać?
Część tych pytań musiała odbić się na mojej twarzy, bo mój rozmówca poklepał mnie przyjaźnie po ramieniu i powiedział:
-No, nie przejmuje się tak, bo ci się jeszcze mózg przegrzeje!- Nie próbował już nawet ukrywać szyderczego uśmiechu- na pocieszenie powiem , że według standardów niektórych do zastania dorosłą jeszcze wiele ci brakuje.- Popatrzyłam na niego zachodząc w głowę o czym on mówi i zastanawiając się jaką szpilę ma dla mnie ukrytą.- Popatrz tylko: pijesz tylko okazjonalnie, palisz co najwyżej biernie a sex znasz nadal tylko teoretycznie.
W odpowiedzi jęknęłam cicho. Miałam już serdecznie dość tej rozmowy. Wiedziałam, że zmiany muszą nastąpić i, że część z nich już nastąpiła. Nie żałowałam tego co się zmieniło, ale wszelkie definitywne deklaracje i ostateczne kroki napawały mnie irracjonalnym lękiem. Wolałam pozostawić sprawy naturalnemu biegowi niż przy każdym kroku zastanawiać się: "Jak w tym wypadku postąpiłaby osoba dorosła?".
-Wiesz dobrze, że nie o to chodzi! Imprezowanie na prawo i lewo nigdy nie było dla mnie miarą dorosłości. Mam już dość! Po co w ogóle o tym rozmawiamy?- Powiedziałam rozdrażnionym tonem.
-Pretensję o tę rozmowę możesz mieć co najwyżej do siebie- odpowiedział z tym samy ironicznym uśmiechem, który zawsze wywoływał u mnie nagłe przypływy złości- ja jestem tylko wytworem twojej wyobraźni...
-No i nic!- odparłam zdenerwowana.
- Wiesz, za niewiele ponad miesiąc będziesz miała 21 lat. Mistyczny wiek ,magiczne połączenie 3 i 7, symbol dojrzałości i odpowiedzialności, powinnaś czuć się choć trochę bardziej dorosłą.- mój rozmówca wpatrywał się we mnie z wyrazem grzecznego zainteresowania na twarz, którym ledwo maskował czający się w kącikach ust szyderczy uśmiech.
-Phi!- prychnęłam w odpowiedzi starając by zabrzmiało to dumnie i pewnie- Dorosłość to nie kwestia poczucia, tylko odpowiedzialności jaką człowiek na siebie bierze...A poza tym według psychologów studenci dojrzewają wolniej, nawet do 25 wieku życia, więc mam jeszcze trochę czasu!- niestety nie udało mi się uniknąć lekkiej paniki w głosie przy ostatnim zdaniu. Nie uszło to oczywiście mojemu rozmówcy.
-Taaaaak...Z psychologami nie ma co się kłócić- każde słowo aż ociekało sarkazmem- i wcale nie chodzi o to, że boisz się dorosnąć. Cóż możesz nadal czekać aż tajemniczy układ planet obdarzy cię nagle tajemniczą siłą dzięki, której poczujesz się dorosłą i pewną siebie! Ale muszę cię ostrzec, że miejsce wiecznego dziecka jest już zajęte a Piotruś Pan tak łatwo nie ustępuje.
Popatrzyłam na niego ze złością. Dobrze wiedział, że kwestia mojego wejścia w dorosłość, tego czy owe mistyczne wejście już nastąpiło czy może jeszcze nie, była dla mnie tematem wysoce drażliwym. Wolałam o tym nie myśleć. Wkrótce skończę 21, to jeszcze nie oznacza, że mam od razu stać się wzorem odpowiedzialności, znaleźć od razu męża i zacząć starać się o pracę.Brrr...aż mnie trzepię, jak o tym pomyślę. A może to nie kwestia strachu? Może podoba mi się tak jak jest teraz, jeszcze nie całkiem dorosła ale już nie dziecko? Czy wszystko nagle musi się zmieniać?
Część tych pytań musiała odbić się na mojej twarzy, bo mój rozmówca poklepał mnie przyjaźnie po ramieniu i powiedział:
-No, nie przejmuje się tak, bo ci się jeszcze mózg przegrzeje!- Nie próbował już nawet ukrywać szyderczego uśmiechu- na pocieszenie powiem , że według standardów niektórych do zastania dorosłą jeszcze wiele ci brakuje.- Popatrzyłam na niego zachodząc w głowę o czym on mówi i zastanawiając się jaką szpilę ma dla mnie ukrytą.- Popatrz tylko: pijesz tylko okazjonalnie, palisz co najwyżej biernie a sex znasz nadal tylko teoretycznie.
W odpowiedzi jęknęłam cicho. Miałam już serdecznie dość tej rozmowy. Wiedziałam, że zmiany muszą nastąpić i, że część z nich już nastąpiła. Nie żałowałam tego co się zmieniło, ale wszelkie definitywne deklaracje i ostateczne kroki napawały mnie irracjonalnym lękiem. Wolałam pozostawić sprawy naturalnemu biegowi niż przy każdym kroku zastanawiać się: "Jak w tym wypadku postąpiłaby osoba dorosła?".
-Wiesz dobrze, że nie o to chodzi! Imprezowanie na prawo i lewo nigdy nie było dla mnie miarą dorosłości. Mam już dość! Po co w ogóle o tym rozmawiamy?- Powiedziałam rozdrażnionym tonem.
-Pretensję o tę rozmowę możesz mieć co najwyżej do siebie- odpowiedział z tym samy ironicznym uśmiechem, który zawsze wywoływał u mnie nagłe przypływy złości- ja jestem tylko wytworem twojej wyobraźni...